| Hazard taktyczny. - Kotorowski wybił piłkę dwukrotnie tragicznie, raz zaowocowało to bramką dla Bragi, drugi raz sprawę uratowała ręka Wołąkiewicza (sędzia uznał, że nie miała istotnego wpływu na sytuację.). - Drugą bramkę Braga strzeliła po katastrofalnym zagraniu Bosackiego. - Kikut fatalnie faulował i wyleciał z boiska. - Owszem, zespół grał słabo. (Wyróżniał się jedynie Jacek Kiełb i nieco Hubert Wołąkiewicz.) Braga BYŁA lepsza. Ale to nie piłkarze są głównymi winowajcami przegranej. Główną odpowiedzialność za tę porażkę ponosi trener -- a konkretnie jego taktyczne eksperymenty. Jeśli mnie pamięć nie myli, Del Bosque powiedział po Mistrzostwach Świata coś w stylu: „Dziękuję, że pozwoliliście mi prowadzić to Ferrari." Lech to nie Barcelona/Hiszpania, a więc nie Ferrari. Ale mamy bardzo dobrą drużynę, nasi zawodnicy mają duże możliwości, co niejednokrotnie pokazali. To bardzo porządny samochód, który mógł zajechać na sam szczyt Ligi Europejskiej (jestem o tym przekonana). Ale z winy kierowcy rozbił się o pierwsze lepsze drzewo. Miejsce mózgu jest w środku głowy, a nie na czole -- trudno żeby Štilić tam rozgrywał piłkę. Miejsce czoła nie jest na ramieniu -- Rudnevs najlepiej czuje się jako wysunięty napastnik -- żeby to wiedzieć nie trzeba być trenerem. Najlepsze określenie na to co robił, robi i pewnie będzie robić Jose Maria Bakero z zespołem Lecha to hazard taktyczny -- ryzykuje, a nuż się uda. Postawię jednego tu, drugiego tam, może wygram -- jak w kasynie. Nieważne ... |