| Nie widziałem na jutjubie, moj ulubiony rmx (produkcja by Bartosz) Nie ma miejsca jak dom Boisz sie alarmow Jeden siedem Kwiaty zla Krew pot i lzy ulice bez jutra chada pih Uniwersytet życia, nie szukam śladów bestii Niejeden talent wśród nas sam się unicestwił Cmentarz- rozpaczy, miłości to bloki Jak rozlane wnętrzności Nikt nie czyta horoskopów, nie interpretuje zodiaków Wisi fatum, z deszczu pod rynnę dzieciaku Seria dramatów nie dla potrzeb rapu, Byłbyś zarobiony, lecz tragedia nie nosi karatów Dochodzi swego metodą prób, błędów, Przedzierając się przez opary wódy, skrętów Piekło niby z cementu, wybrukowane z przekrętów Nie wyrwiesz się jak nie posiadasz talentu Wola, determinacja, silne dłonie Jedyne klejnoty w Twojej koronie Nie jest cudownie, lecz nie chcesz tego zamienić Czemu? Nie ma drugiej obiecanej ziemi Ref.x2 Nie ma miejsca jak dom (nie ma, nie ma) Nie ma miejsca jak dom (nie ma, nie) Gdziekolwiek byś nie był nic tego nie zmieni To dla tych co zjedli chleb betonowych osiedli Paranoja trzyma w szponach Życie w wytapetowanych inkubatorach Jak na dzień dzisiejszy mało dobrych informacji Świat skaleczonych nadziei, zdławionych aspiracji Co zgotuje los To dobry kucharz, na zimne dmuchasz, Metr siedemdziesiąt dziewięć Dużo przedsięwzięć, lecz nigdy za wiele, Czasami trudy mogą wynieść ponad ideę Pogoda dla bogaczy o rzut kamieniem, Parszywy ryj patrzy, drwi w oczy się śmieje W samochodach za szmal starych czują się lepsi, Nigdy nie byli z bloków Każdy z nich tu ... |